Tytuł: Tłuste Życie

Adres www: www.tlustezycie.pl

Autor: Monika Skuza

Uwagi:

  • porady medyczne niezgodne z aktualnym stanem wiedzy naukowej
  • celowe wprowadzanie czytelników w błąd
  • wątpliwej jakości źródła i autorytety
  • promowanie produktów i marek

Co to jest, czego dotyczy, z czego się składa?

Tłuste życie to serwis internetowy poruszający swą tematyką balansujący między dietetyką a medycyną. Składają się na niego zarówno serwis w postaci strony internetowej jak i strona na portalu Facebook mogąca poszczycić się niemałym gronem użytkowników (24393 osoby na dzień 07.08.2017).

O autorze
Autorką jest Pani Monika Skuza.
Opisać kim jest i pokazać, że nie ma żadnego doświadczenia w kwestiach, które porusza.
Podważyć każdą ukończoną szkołę

Moje początki z portalem

Opisać sytuację z tytułem doktora, opisać reakcje użytkowników portalu.
Brak reakcji na wytknięte błędy i nieprawidłowości.

Nie jestem do końca pewien od czego powinienem zacząć opisywać swoją przygodę z portalem, bo już na samym początku zapaliła mi się czerwona lampka.
Kilka pobieżnie przejrzanych postów na FB wystarczyło, żeby wzbudzić we mnie podejrzenia co do jakości treści tu zawartych.
Na początku rzuciły mi się w oczy gęsto i często padające słowa „holistyka”, „medycyna naturalna”, „paleo” a wszystko to zgrabnie wplecione w masę artykułów naukowych oraz linków z pubmedu.

Żeby przekonać się kto stoi za tym wszystkim odwiedziłem stronę „o mnie” i doznałem lekkiego zdziwienia. Autorka, mimo iż nie ukończyła nigdy żadnej uczelni mogącej przyznawać prawdziwe tytuły i stopnie naukowe zostawiła wyróżniony na dole podpis „Monika Skuza, dr n. med”. Ciężko to próbować jakkolwiek uzasadniać pomyłką no bo jak? Zapomniała, że nie ma tytułu naukowego? A może jej się wydawało, że jednak coś ukończyła? Zaraz zaraz, czy posługiwanie się tytułem naukowym, bez prawa do niego nie podlega czasem pod jakiś paragraf?

Długo nie czekając napisałem stosownego maila do autorki z prośbą o wytłumaczenie się. Najpierw byłą seria wymijających odpowiedzi, aby na końcu stwierdzić, że nigdzie nie używała tytułu naukowego.
W międzyczasie w magiczny sposób podpis zmienił się na „Monika Skuza, Dip.Nut.Med.” (cokolwiek to znaczy).

Nie dałem jednak za wygraną i przejrzałem kilka ostatnich wpisów na Facebooku. Nie muszę pisać, że nie sprawiło mi wielkiego problemu znalezienie błędów merytorycznych oraz kiepskiej jakości źródeł.
Zostawiłem kilka komentarzy, w których odniosłem się do nieprawdziwych informacji podając odpowiednie linki na poparcie moich słów.
Niestety próżno było liczyć na jakąkolwiek racjonalną dyskusję ze strony autorki. Zaciekle broniła swoich racji, przysyłając coraz to bardziej absurdalne linki (blogi itp).
Doszło nawet do tego, że chciała poprzeć swoje tezy linkami do tekstów naukowych z pubmedu, ale zapewne nie przeczytała treści do końca lub nie rozumiała angielskiego i lekko się pogubiła linkując
treści, które wzajemnie sobie przeczyły.

Mimo, że starałem się być uprzejmy z drugiej strony wyraźnie dało się odczuć zdenerwowanie. Jednakże największe zaskoczenie, spotkało mnie gdy zacząłem dyskutować z osobami komentującymi wpisy FB oraz na forum serwisu. Nie potrzeba było dużo czasu abym rozpoznał znajomy schemat dogmatu i zaślepienia. Użytkownicy odpowiadali mi stosując retorykę agresywno – defensywną, czyli za wszelką cenę bronić zdania (bez większego analizowania moich argumentów) uciekając się do chamstwa czy agresji w obliczu braku argumentów.
O błędach logicznych dyskusji już nie wspomnę. Nie chcąc tracić czasu na bezsensowne próby przekonywania stosunkowo szybko wymiksowałem się z dyskusji.
Wcześniej jeszcze rzuciłem tylko kilka prowokujących pytań aby ocenić poziom wiary w teorie spiskowe dyskutantów. 

Zastrzeżenia

Po takim nieprzyjemnym początku byłem zdeterminowany, żeby bliżej przyjrzeć się tresciom artykułów w poszukiwaniu ściemy, a lista moich zarzutów jest dosyć długa.
Zacznijmy od tego, że na portalu zastosowano sprytny zabieg mieszania rzetelnych artykułów naukowych z kompletnie wyssanymi z palca (albo z którejś dziwnej ukończonej uczelni) twierdzeniami, hipotezami  i poradami. Linki do wartościowych źródeł na pierwszy rzut oka faktycznie sprawiają, że serwis wydaje się być bardziej rzetelny. W rzeczywistości jednak, jeśli zgłębimy się bardziej w treści niektórych cytowanych badań możemy dojść do wniosku, że niektóre są znacząco nadinterpretowywane lub niekiedy mówią dokładnie coś przeciwnego niż teza na poparcie której zostały przytoczone.

Tym bardziej zdziwiło mnie rzucanie na lewo i prawo linków do skomplikowanych prac naukowch na portalu przeznaczonym dla szarego uzytkownika. Niekiedy zastosowany język i słownictwo jest tak wysublimowane i skomplikowane, że sam nieraz miałem problem z właściwym zrozumieniem treści i czytałem kilkakrotnie posiłkując się słownikiem technicznym.
Jednak taki poziom skomplikowania umożliwia autorce bezkarnie przekręca znaczeń, wysnuwanie odwrotnych wniosków czy niczym nie popartych tez. Wszakże nie każdemu będzie chciało się zgłębiać w trudny naukowy tekst i po prostu zaufa, uproszczonemu przekazowi niesionemu przez Panią Monikę. Bez weryfikacji, bez zastanowienia.

Strona przesycona jest nawiązaniami do „medycyny alternatywnej”, wszelkich praktyk którym bliżej do prymitywnych szamanizmów niż potwierdzonej naukowo wiedzy.
Nie będę się tutaj rozwijał na temat medycyny niekonwencjonalnej poza pozostawieniem jednego prostego i zgodnego z faktami przekazu – ona po prostu nie działa.

No więc mamy tutaj nawiązania do:
Holistyka, odżywianie holistyczne
Niedziałające lub wręcz szkodliwe diety – Paleo, Atkinsa itp
Cała lista wątpliwych autorytetów
Smaszku dodają przemycone tu i ówdzie reklamy preparatów żywieniowych.

Same alternatywne gałęzie medycyny
Wątpliwe autorytety.

Porady dietetyczne niezgodne z wiedzą medyczną.
Porady dotyczące leczenia.
Przemycanie reklamy produktów

Obalone, a czasem nawet szkodliwe diety.

Zakończenie

Dokładnie wiemy już co powinniśmy jeść. 
Diety stosuje się w specyficznych przypadkach, o czym decyduje lekarz